
Pisząc o Samotności w Parku im. Traugutta wcale nie mam na myśli stanu emocjonalnego podczas spaceru po tym dość pustym i rzadko uczęszczanym miejscu. 😉
Na niewielkim wzniesieniu, pozostałości po wałach Fortu Traugutta, stoi ciekawa rzeźba. Zwie się ona właśnie „Samotność” lub „Trzy cienie”. Kompozycja powstała w roku 1961, a w Parku Traugutta pojawiła się w roku 1965.
Tytułowa samotność przejawia się choćby już w usytuowaniu rzeźby: na swoistym „pustkowiu”, gdzie ludzie pojawiają się dość rzadko.
Sylwetki trzech kobiet, z których jedna jest wyraźnie mniejsza, sugerują, że być może jest to rodzina: babcia, matka i wnuczka. A może to trzy cienie kobiet z Powstania Warszawskiego? Interpretować rzeźbę można dowolnie, bo – jak każde istotne dzieło artystyczne – kompozycja pozostawia pole do własnych odczuć i przemyśleń. Postacie stoją obok siebie, każda zwrócona jest w inną stronę, patrzą w różnych kierunkach, mimo przestrzennej bliskości nie ma w tej grupie jedności, wzajemnego kontaktu i porozumienia.


Autorką jest Zofia Woźna, polska rzeźbiarka i malarka pochodzenia żydowskiego, o której warto tu wspomnieć kilka słów więcej, bo jej biografia to gotowy scenariusz na film. Już sama data i miejsce urodzenia sprawiają problem.
Niektóre źródła podają, że urodziła się w wiosce Besko na Podkarpaciu w roku 1911. Natomiast „Wirtualny Sztetel”, jakby nie patrzeć – serwis zajmujący się tematyką Żydów w Polsce, przenosi jej urodziny na rok 1897 do Krakowa. Skąd wzięły się te rozbiezności wyjaśnię trochę dalej. Co do jednego źródła są zgodne: urodziła się jako Beile Breindel Leser, córka kupca i fabrykanta Markusa Lesera z Dukli lub z okolic Tarnowa (czyli z Podkarpacia) i Sary z domu Strücker (Striker). Później używała imienia Bala, co w sanskrycie znaczy „moc”. Tajniki rzeźbiarstwa i malarstwa poznawała na uczelni w Krakowie, gdzie była jedną z pierwszych kobiet studiujących w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. W czasie okupacji przeprowadziła się do Lwowa, gdzie udało się jej zdobyć dokumenty po zmarłej Zofii Woźnej. Od tego czasu już na stałe używała tego nazwiska. Więcej jej prac można obejrzeć w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, a także w warszawskiej Królikarni.
Po wojnie artystka związana była przede wszystkim z Warszawą. Zamieszkała na Bielanach w domu przy ul. Szaflarskiej 7 zaprojektowanym przez Romualda Millera. Dom ten istnieje do dziś.
Do końca życia występował jako Zofia Woźna. Uważała, że oddaje w ten sposób hołd nieznanej zmarłej kobiece, której dokumenty i tożsamość pozwoliły jej przetrwać wojnę.
I w tym miejscu wyjaśnia się kwestia rozbieżności podawanych dat urodzenia rzeźbiarki. Gdy 10 kwietnia 1945 r. artystka rejestrowała się w Wydziale Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy, w dokumentach wpisała się jako Zofia Woźna, córka Mikołaja i Anny, urodzona 31 października 1911 r. (przy okazji odmładzając się o 14 lat), czyli zgodnie z personaliami używanymi w czasie wojny. Trudno się dziwić. Takimi dokumentami wówczas się posługiwała, a to nie były dobre czasy na wyjaśnianie zawiłości swojej biografii.
Zmarła w roku 1984, pochowano ją na Powązkach Wojskowych.

Dodatkową ciekawostką, nadającą szczególnej symboliki kompozycji z Parku Traugutta, jest materiał użyty do wykonania rzeźby.
W roku 1962 podjęto ostateczną decyzję o rozbiórce ruin pałacu Leopolda Kronenberga przy Placu Małachowskiego. Z owego ogromnego i kosztownego pałacu ostały się w całości rozmaite fragmenty. Z frontonu zachowały się 4 sjenitowe kolumny oraz 2 niekompletne figury z czterech kariatyd dłuta Leandro Marconiego. Trzy z tych kolumn, trzy cienie świetności rodu i kamienicy, zostały wykorzystane przez artystkę do stworzenia opisanej wyżej kompozycji rzeźbiarskiej.

W tym momencie aż prosi się wspomnieć, co stało się z czwartą zachowaną kolumną. Ta również przeobrażona została w rzeźbę. Przetrwała w dużo bardziej oryginalnym kształcie. Znajdziemy ją na Woli, na dawnym Polu Elekcyjnym. Kompozycja „Electio Viritim”, autorstwa Stanisława Michalika, stojąca u zbiegu ulic Obozowej i Jana Ostroroga, której kolumna z pałacu Kronenberga jest głównym elementem, przypomina o „królewskiej” historii tego miejsca.



Zaś dwie obtłuczone, bezgłowe kariatydy z pałacu Kronenberga ustawiono w parku na terenie Muzeum Ziemi w Alei na Skarpie. Tkwią tam między krzewami, obok dawnego Białego Pałacyku Branickich i resztek tympanonu pałacu Brühla, wysadzonego w powietrze pod koniec 1944 roku przez Niemców razem z budynkiem Sztabu Generalnego (zwanym Pałacem Saskim).

Podoba Ci się ten artykuł? Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz ślad Twojej wizyty w postaci komentarza lub polubienia i zostaniesz stałym czytelnikiem tego bloga.
Możesz także zasubskrybować bloga i otrzymywać bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową informacje o nowych artykułach oraz o terminach spacerów historycznych i przyrodniczych, rajdów i wycieczek Klubu Globtrotera.



Dziekuje, bardzo ciekawy artykuł, jestem z Bielan przejdę się na ul. Szafkarskiej i zobaczę dom interesującej kobiety. Jeszcze powiem ze nie byłam w parku Traugutta przechodziłam przez niego. Gdy znajdę odpowiedni moment wybiorę się tam. Teraz czeka na informacje o najbliższym spacerze W Wołominie za co bardzo będę wdzięczna. .z powazaniem Barbara Pacholczyk. Wspomnę ze z ostatniego spaceru przez Cytadele bykam i jestem zadowolona. Radzi dziekuje.
PolubieniePolubienie
Bardzo ciekawy artykuł O trzech rzeźbach słyszałem i widziałem. O pozostałych tutaj się dowiedziałem
Dziekuję
PolubieniePolubione przez 1 osoba