DOLINA VERZASCA – PEREŁKA SZWAJCARII

Dolina Verzasca. Foto: Liliana Kołłątaj

Powszechnie wiadomo, że Natura jest najdoskonalszym Artystą. Są jednak takie miejsca, gdzie nawet Natura przeszła samą siebie, a człowiek dodatkowo to wykorzystał. 😃
Szczególnie Szwajcaria obfituje w takie przypadki. Takich miejsc było wiele na trasie naszej czerwcowej klubowej eskapady alpejskiej, ale szczególnie jedno utkwiło nam w pamięci. Osobliwe i niezwykle malownicze krajobrazy tej okolicy wyróżniają się nawet w zestawieniu z innymi słynnymi pejzażami Szwajcarii.
To Dolina rzeki Verzasca.

Dolina Verzasca. Foto: Liliana Kołłątaj

Rzeka dość głębokim wąwozem wcina się w zbocza gór. Dnem doliny prowadzi droga, miejscami trochę kręta, ale w sumie bezproblemowa pod względem przejazdu. Punktem docelowym jest kamienna wioska Sonogno. Tam droga się kończy. Dalej w góry, między innymi do przepięknego wodospadu La Froda, można dostać się już tylko pieszo.
Sonogno i kamienne wioski to osobny dłuższy temat, więc będzie o nich oddzielny artykuł.
Tu zajmiemy się ciekawostkami, które warto obejrzeć po drodze.

Sonogno. Wodospad La Froda. Foto: Liliana Kołłątaj

Ponieważ zarówno wąwóz rzeki, jak kamienna wioska, dość szybko giną w cieniu otaczających gór, w tę trasę zdecydowanie trzeba wyruszyć dość wcześnie, najlepiej około 8.00.
Znad Lago Maggiore, gdzie znajduje się największa baza noclegowa tego regionu, bez przystanków do Sonogno jedzie się około godziny. Jednak zanim dotrzemy do Sonogno (lub wracając) w co najmniej w dwóch punktach warto, a nawet trzeba się zatrzymać, więc w sumie przejazd zajmuje co najmniej półtorej godziny w jedną stronę.
Jedno z tych ciekawych miejsc to Diga Verzasca, około 10 km w górę rzeki od wjazdu w dolinę. My zrobiliśmy sobie tam postój w drodze w górę doliny i przez chwilę mogliśmy poczuć się jak James Bond. 😉🙂

Diga Verzasca to potężna zapora na rzece Verzasca, o wysokości 220 metrów i długości 380 metrów. Po jej północnej stronie po wybudowaniu tej potężnej konstrukcji powstało rozległe jezioro zaporowe – Lago di Vogorno. Od południa zaś, prawie ćwierć kilometra poniżej korony tamy, rzeka Verzasca kontynuuje swój bieg w kierunku Lago Maggiore.

To właśnie tu kręcono słynny skok Bonda, który widzimy w początkowej scenie „GoldenEye”. Choć na ekranie oczywiście pojawia się James Bond (czyli Pierce Brosnan), w rzeczywistości skok wykonał brytyjski kaskader Wayne Michaels.
Spacerując po koronie tamy (wejście bezpłatne) dużo łatwiej wyobrazić sobie ekwilibrystykę aktorów i kaskaderów na tej olbrzymiej betonowej ścianie. Sceneria jednak trochę się nie zgadza, na dnie nie ma betonu (jak w filmie), lecz z obydwu stron aż do podnóży budowlę otaczają woda i trawiasto-skaliste zbocza gór.
Rzecz jasna scena z filmu przyniosła ogromną popularność miejscu, a lokalni przedsiębiorcy natychmiast to wykorzystali.
Za drobną 😉 opłatą można tu wczuć się w rolę legendarnego agenta 007 i wykonać mrożący krew w żyłach skok na bungee. Koszt takiej atrakcji zależy od wybranej wersji (od 175 do 250 franków szwajcarskich).
Przyznam, że już samo przyglądanie się całej tej piekielnej maszynerii podnosło mi ciśnienie tak, że poranna kawa nie była potrzebna.😃

Do tamy można dojechać samochodem, kursują też z Locarno żółte autobusy AutoPostale, zwane tu oczywiście z włoska, bo wszak to kanton Ticino (w pozostałych rejonach występują pod nazwą PostAuto).
Przy wjeździe na zaporę znajduje się niewielki parking, na kilka samochodów. Ale ponieważ większość turystów spędza w tym miejscu maksymalnie pół godziny, na ogół nie ma problemu z zaparkowaniem. Przy tamie jest także oczywiście sklepik z pamiątkami, gdzie można też wypić kawę. Są również toalety. W głębi tamy utworzono małe muzeum przedstawiające historię obiektu. Nam zależało na dłuższym pobycie w Sonogno i na wodospadzie La Froda, więc muzeum tym razem sobie odpuściliśmy.
Ogromna konstrukcja (według niektórych danych to ponoć największa zapora w Europie) ma na celu nie tylko zatrzymywanie wód górskich rzek. Energia wodna jest tu także sprzężona z potężną elektrownią.

W drodze powrotnej przez Dolinę Verzasca zatrzymaliśmy się na dłuższy postój w kolejnym fantastycznym miejscu – w Lavertezzo. To wioska położona nieco ponad 20 kilometrów od Locarno i Lago Maggiore. Wioska sama w sobie nie jest zbyt ciekawa. Ale za to sceneria okolicy – wręcz przeciwnie. W krajobrazie doliny wyróżnia się malowniczy kościółek, świetnie komponujący się na fotografiach. Jeszcze bardziej fotogenicznym obiektem jest most. I to właśnie ów most przyczynił się do nazwy tego miejsca.

Dolina Verzasca. Lavertezzo – Ponte dei Salti. Foto: Liliana Kołłątaj

W XVII wieku zbudowano tu kamienny most łukowy, który przetrwał do naszych czasów. Prawdopodobnie powstał on na miejscu dawnej, zniszczonej średniowiecznej przeprawy. W 1868 roku uległ częściowemu uszkodzeniu. Odbudowany został w 1960 roku. Przez miejscowych nazywany jest czasami „Ponte Romano”. Mocno na wyrost, bo nazwa sugeruje, że powstał w czasach starożytnych. A nie jest to de facto most rzymski, lecz tylko stylizowany. Malowniczości jednak nie da mu się odmówić.

Jednak najczęściej mówi się o nim „Ponte dei Salti” – Most Skoków (i taka nazwa figuruje na mapach). Nie bez powodu. To jedno z najbardziej spektakularnych miejsc do skoków do wody i do nurkowania. Sam most, a także skały pod nim i krystalicznie czyste wody rzeki Verzasca, zachęcają do ryzykownych ewolucji.

Osoby mniej sprawne i nie lubiące ryzyka też mogą tu skorzystać z kąpieli i pluskania, choć raczej na krótko, bo rzeka o wartkim, silnym nurcie toczy lodowatą wodę nawet w upalne letnie dni, a w głównym korycie jest dość głęboko. Na szczęście można znaleźć płytkie zagłębienia w skałach wypełnione trochę cieplejszą wodą. Chodząc po skałkach zachowajcie ostrożność, w wielu miejscach są śliskie.


Jednak największą gratką jest to miejsce dla pasjonatów fotografii, bo ze wszystkich stron otacza nas tu szczególna, niepowtarzalna sceneria rzadkiej urody. Toteż nic dziwnego, że często pojawia się na plakatach i w folderach reklamujących Szwajcarię. Struktura i kolorystyka skał wraz ze szmaragdową tonią wody, dopełnione grą światłocieni, tworzą niesamowite, wręcz impresjonistyczne kompozycje.
Zatem jeśli traficie tu z nastawieniem na sesję zdjęciową, zarezerwujcie sobie minimum 2 godziny. Tym bardziej, że powrót stąd nad Lago Maggiore nie zajmie więcej niż 30 minut.

* * *

Podoba Ci się ten artykuł? Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostawisz ślad Twojej wizyty w postaci komentarza lub polubienia i zostaniesz stałym czytelnikiem tego bloga.

Możesz także zasubskrybować bloga i otrzymywać bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową informacje o nowych artykułach oraz o terminach spacerów historycznych i przyrodniczych, rajdów i wycieczek Klubu Globtrotera.



Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close